RSS
wtorek, 29 lipca 2008
Niedzielne Zoo


Niedzielne popoludnie wykorzystalam na wyprawe do monachiskiego ogrodu zoologicznego, gdzie jak sie okazalo przebywalo w tym czasie przynajmniej 5 polskich rodzin. A wracajac do Zoo - przy wejsciu do niego mozna zobaczyc tablice przedstawiajace, jak sie rozwijal jego koncept: w XIX w. zwierzeta trzymano w klatkach, badano glownie gatunki i sposob ich rozmnarzania, w XX w zwierzeta mialy juz wybiegi otoczone kratami, probowano stworzyc im sztuczny ekosystem, a w XXI w. czyli teraz przestrzen zoo staraja sie jak najbardziej upodobnic do przestrzeni naturalnej, nie ma juz prawie w ogole krat, wybiegi odgrodzone sa odpowiednio szerokim kanalem i niewysoka szklana balustrada (widac np na focie z tygrysem). W pawilonach zwierzeta, ktore nie sa niebezpieczne, lataja sobie nawet luzem, jak ta papuga ze zdjecia albo leniwiec (choc o nim nie mozna powiedziec zeby latal, raczej zwisa sobie i je). Zwierzeta mieszaja sie tez, np do wybiegu lam wlatuja pawie itp.

Projektowanie takiego zoo to musi byc dopiero ciekawa sprawa, L. opowiadal mi, ze kiedys pracowal nad masterplanem zoo w NZ i ze trzeba wiedziec niesamowicie duzo rzeczy - np wg niego bledem w monachijskim Zoo jest umieszczenie wybiegu niedzwiedzia polarnego kolo wybiegu fok, bo musi go podobno strasznie wkurzac, gdy slyszy focze pokrzykiwania, gdyz foki sa jego ulubionym pozywieniem. A teraz czas na prezentacje zwierzat:

Tapir:



Leniwiec:



Papuga:



Przepiekny lew:



Kangury:



Tygrys:



Superowe byly tez pingwiny, ale ich foty niestety nie mam.
00:47, pianazludzen
Link Komentarze (1) »
piątek, 13 czerwca 2008
dluga noc architektow, munich


W ramach monachijskiego Tygodnia Architektury Izba Architektow zorganizowala impreze, w ramach ktorej chetne biura otwarly swoje podwoje na jedna noc, zeby chetni mogli je zobaczyc od podszewki, zobaczyc jak pracuja, poznac pracownikow, posluchac wykladow i pobawic sie przy drinkach i muzyce.

Od 18 do 19 mialam z Kristina swoja zmiane przy "Sektempfang", gdzie witalysmy przybylych gosci kieliszkiem prosecco.



Okazalo sie, ze posrod przybylych gosci jest tez malzenstwo architektow polskiego pochodzenia. Pokazalam i wyjasnilam tej sympatycznej parze nasz projekt:



Tu chlopaczyska z mojego biura szaleja w windzie:



Od czasu do czasu siadalismy sobie przed budynkiem na parapecie sklepu meblowego, i co jakis czas podjezdzala limuzyna reklamujaca konkurs na mloda realizacje budynku mieszkaniowego. Ha ha, architekci i limuzyna, dobre sobie:



A potem wszyscy sie zmylismy do Henna, biura ktore jest prawie po sasiedzku, kilka przecznic dalej.
07:48, pianazludzen
Link Komentarze (1) »
niedziela, 01 czerwca 2008
brend nju hery


Z najnowszych sensacyjnych wiadomosci: wczoraj obcielam moje wlosy, tak z okazji zblizajacego sie lata.

M.L. powiedzial, ze wygladam przynajmniej 20 lat mlodziej ;)



22:44, pianazludzen
Link Komentarze (3) »
piątek, 30 maja 2008
Sezon czas zaczac


BBQ, Grill, Grillen... Sezon zaczal sie juz jakis czas temu, dla mnie osobiscie to drugi raz w tym roku. Tym razem koledzy z biura uprowadzili mnie po pracy nad monachijski Flaucher.

W oczekiwaniu na kielbasy:



Tu udokumentowana niepojeta przeze mnie milosc Niemcow do nudyzmu:



Tu ja sacze piwo:



A tu wszyscy pozeraja kielbasy. Tyle w tym temacie, smacznego!



22:44, pianazludzen
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 maja 2008
W Ratyzbonie


Eh, znowu długi weekend. W poniedziałek jest wolne z okazji Dnia Zesłania Ducha Świętego (dziwne święto, ale nie ma na co narzekać, najważniejsze jest to, że weekend potrwa dzień dłużej). W sobotę pojechaliśmy wiec do Regensburga, niezaliczonej jeszcze przeze mnie zapewne obowiązkowej pozycji na liście miejsc do zobaczenia wszystkich japońskich turystów.

Regensburg czyli po polsku Ratyzbona to piąte co do wielkości bawarskie miasto z bogatą historią, zaczynającą się już w czasach Cesarstwa. Największy jego rozkwit przypada na średniowiecze, kiedy stało się ważnym ośrodkiem administracyjnym i handlowym. Bardzo wiele troski kładzie się w to, by utrzymać historyczny charakter miasta, co owocuje tym, że z Mostu Kamiennego można podziwiać jego charakterystyczną średniowieczną sylwetkę z dominującą nad nią gotycką Katedrą:



Tu bardzo udane moim zdaniem mrugnięcie oka miejskiego konserwatora zabytków - gospoda "Pod złotym M":



W połowie dnia udaliśmy się do, a jakżeby inaczej, średniowiecznej smażalni kiełbas na Bratwurst z kapustą, specjał moim zdaniem genialny w swojej prostocie.



Po południu udaliśmy się na wycieczkę w towarzystwie przewodnika. W naszej grupie znalazł się sobowtór Angeli Merkel, na którego okulary połasiłby się nie jeden fashionista - egzemplarz okularów Ray Ban, model Wayfarer, vintage, w strażackiej czerwieni, z oryginalnymi szkłami Bausch&Lomb z lustrzankową powłoką - czyste lata 80.:



W Regensburgu przeprowadzono w bardzo ciekawy sposób rewitalizację historycznego centrum miasta - zamiast zmienić go w martwy skansen, co często ma miejsce, zaadaptowano m. in. charakterystyczne dla miasta wieże rodowe rodów patrycjuszy na m.in. wygodną mieszkaniówkę. W dom patrycjuszowskim na poniższym zdjęciu mieści się dziś na ten przykład akademik:



Wycieczka zakończyła się w ogródku piwnym, bohaterem zdjęcia jest Maß (czyli litrowy kufel) Radlera (czyli mieszaniny piwa i lemoniady).



12:58, pianazludzen
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 kwietnia 2008
Niedzielne aktywnosci


Dzisiejszego popoludnia postanowilam zerknac, jak przebiegaja prace budowlane nowego Muzeum Brandhorst. Budynek autorstwa berlinskiego biura Sauerbruch Hutton zapowiada sie ciekawie, ekspozycje rowniez. Zbiory Brandhorst to dorobek najwazniejszych tworcow modernizmu i drugiej polowy XX w. (m. in. Cy Twombly i Andy Warhol). Wiecej informacji o muzeum mozna znalezc tu: Muzeum Brandhorst.

Trudno bylo sfotografowac budynek w calej okazalosci, bo na razie plac budowy jest ogrodzony. Tu w kazdym razie dosc duza czesc od zachodniej strony, obok bodajze instytutu geologii.



Ciekawie w oknie muzeum odbija sie otoczenie, jak na tasmie filmowej. A propos otoczenia, na rogu Theresienstraße i Türkenstraße znalezlismy genialna lodziarnie, godne polecenia lody to czekoladowe ze swiezym imbirem, mleczne z posiekanymi listkami miety i cytrynowe z bazylia.



Fasada, bardzo kolorowa, co jest znakiem rozpoznawczym architektury S&H, prawie migocze przed oczami. Stalowe kwadratowe profile w roznych kolorach zawieszone sa przed falujaca betonowa sciana, co daje bardzo ciekawy efekt:



Przechadzajac sie po okolicy, weszlam w podworko mojej ulubionej ksiegarni architektonicznej Werner. Zwabil mnie tam ten jelen:



Nastepnie pojechalismy do parku angielskiego. W taka pogode jak dzis pelno tam ludzi, ktorzy spedzaja czas na niedzielnych aktywnosciach, takich jak gra na bebnach, gra we frisbee, gra w siatkowke badz po prostu lezenie:



My z wachlarza mozliwosci wybralismy ostatnia z tych opcji;) Tu autoportret z N., okularami, jablkiem i klapkiem:



20:33, pianazludzen
Link Komentarze (4) »
niedziela, 20 kwietnia 2008
Nowy rower


Wczorajsze przedpoludnie spedzilam intensywnie na wybieraniu nowego roweru i testowaniu roznych modeli na sciezce w sklepie (przetestowalismy z N. nawet tandem;)). W koncu decyzja zapadla, mam teraz czarna hybryde miedzy rowerem miejskim a holendrem. Brakuje mi tylko wiklinowego koszyka na kierownice, ale to kwestia czasu. W zwiazku z nowym zakupem i piekna pogoda, wybralismy sie dzisiaj "za miasto".

Najpierw mialo byc jezioro Feldmochinger See, ale stwierdzilismy ze pjedziemy troche dalej, nad olimpijski tor regatowy w poblizu Dachau.



Rower wyglada mniej wiecej tak:



Przez godzine wylegiwalismy sie w sloncu na plazy. W tym czasie na okolo stu metrach kwadratowych udalo mi sie dostrzec okolo pieciu nudystow, pomimo wyraznego zakazu plazowania nago. Niemcy maja do tego sposobu spedzania czasu na plazy jakas ciagote. No coz, co kto lubi. Tu zwracam swoj wzrok raczej w stroje jeziora.



A potem przyszla do mnie kaczka.



18:55, pianazludzen
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 kwietnia 2008
Züüüüüürich


W koncu - spozniona o przeszlo miesiac relacja z wycieczki do Zürichu. Z Ma, Pa i jego przyjaciolmi, ktorymi wypchal cale auto, udalismy sie w sobote zwiedzac miasto. Za dnia, kiedy moglam robic zdjecia, bylismy w postindustrialnej czesci miasta, wieczorem w centrum bylo juz niestety za ciemno na fotografie.

W kazdym razie, tu zaczyna sie nasza wycieczka: ja, Ma i Nika czekamy na reszte, ktora w tym czasie wyciaga kase z bankomatu:



... ale zanim ta reszta przyszla, musialysmy z Marta czekac na nich w ksiegarnio-kawiarni Spheres, popijajac duza Schale, czyli po szwajcarsku - kawe z mlekiem:



Tu fajna restauracja w Schiffbau Theater und Kulturzetnrum - bylym budynku stoczniowym w poblizu Turbinenplatz, zaadoptowanym na centrum kultury:



Zurych, jezioro, przemysl stoczniowy - w tych okolicznosciach flagship store jednego z najbardziej znanych szwajcarskich towarow eksportowych - toreb Freitag - nie mogl byc zbudowany z niczego innego, jak... kontenery. Na pierwszych 4 pietrach mozna przebierac w torbach, 5 kontenerow wyzej znajduje sie punkt widokowy:



Nieopodal Akademii Sztuki znalezlismy prace dyplomowa jednej ze studentek - ciela to auto podobno tygodniami:



A tu, zanim udalismy sie do scislego centrum, zahaczylismy o marokanska knajpke z piekna mozaika na podlodze, zeby sie posilic przed dalsza wyprawa:



I tu sie zdjecia koncza:)
22:42, pianazludzen
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lutego 2008
Praha


Wczoraj wroclilismy z masowej (25 osob) wycieczki do Pragi. Pogoda nam dopisala jak na te pore roku (czasem sie chmurzylo, czasem slonce grzalo jak oszalale). Kelnerzy w reguly nieuprzejmi (Jiři, nasz przewodnik, powidzial nam, ze to normalne w Pradze), ale za to piwo wysmienite, jedzenie tez niczego sobie - odkrylam moj czeski przysmak, ktory nazywa sie svíčková (wolowina z zurawina i smietana). Poniewaz mielismy dosc scisle okreslony program zwedzania malo bylo czasu na wloczenie sie, ktore osobiscie bardzo lubie, wiec nie pozostaje mi nic innego, jak w najblizszym czasie to nadrobic;)

Nie chcialabym tu pokazywac zdjec typowych praskich atrakcji turystycznych, bo tych pelno wszedzie. Jednak, mimo wszytsko, zaczne moze klasycznie, od zdjecia Mostu Karola, ktory przekraczalam chyba tysiac piecset sto dziewiecset razy:) Niedlugo zacznie sie jego kilkuletni remont, cos mi tak swita, wiec zdazylismy zdaje sie w ostatniej chwili:



Tu stary rynek w sloncu, na ktory wylegli turysci i mlodziez, bo byla piekna pogoda. To miejsce bylo przeze mnie nie mniej uczeszczane niz wyzej wspomniany most:)



Oglosilam sama dla siebie osobisty bojkot Kafki w Pradze, choc go bardzo lubie, bo przytlaczala mnie mnogosc kafkowych suwenirow i miejsc, gdzie mieszkal, gdzie pisal, gdzie chodzil do szkoly, gdzie sie urodzil, wszytstko nalezycie oznaczone i nierzadko uwienczone pomnikiem. Z reszta tak samo przytlaczajaca w Pradze jest mnogosc Alfonsa Muchy pod kazda postacia i - nie wiedziec czemu - Matrioszek. Tu jednak wyjatek, fotografia domu na Zlotej Uliczce, w ktorym Kafka pisywal. Zrobilam ten wyjatek, gdyz bardzo lubie liczbe 22:)



No a to ja ze skwaszona mina na Moscie Karola:



Tu moj ulubiony praski zegar, na ulicy Na Prikope:



Ostatniego dnia udalo mi sie na 3 godziny odlaczyc od grupy i poszwedac sie po Nowym Miescie. Fajna ta Praga nowomiejska, taka "niewypolerowana" dla turystow jak stare miasto, troche brudna, troche dziwna, ale urocza, z malymi sklepami ze wszystki mozliwym. Wloczac sie tak, znalazlam ten uroczy sklepik, oraz - w moim osobistym rankingu - najfajniejszy praski budynek:) Jest to nowa (na oko w latach 60.-70. wybudowana) czesc Teatru narodowego, ktora dla swoich potrzeb nazwalam "Monster". Oto przed Panstwem "Monster", zwany rowniez (przez Ive) "Bubbles":



A tu "Monster" z drugiej strony, odbija sie w nim dziewietnastowieczna kamienica:



Tu, na zakonczenie, sufit w foyer w "Monsterze", tez klasyk, dizajn rodem z odysei kosmicznej.



Tym akcentem zakoncze te krotka relacje z wycieczki do pragi, i juz sie szykuje na piatkowy wyjazd do Zurychu.
21:00, pianazludzen
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 listopada 2007
Praca


W dzisiejszym odcinku kilka migawek z pracy.

Tu moja mina nie wykazuje zbytniego entuzjazmu, pewnie znowu trzeba bylo przesunac osie scian nosnych, bo pokoje byly za male...:



A tu widok na pokoj konferencyjny, ktory jest za ta szklana sciana. Widac tez zarys jednego z przemilych i zabawnych wspolpracownikow. Ogolnie atmosfera w pracy jest super, szybko sie zaaklimatyzowalam w nowym srodowisku:



12:17, pianazludzen
Link Komentarze (3) »
sobota, 08 września 2007
hajlajt


Przyszla chwila, aby opublikowac zdjecia mojego prominentnego sasiada. Jest nim Herr Langhans, znany glownie z bycia w latach 60. partnerem Uschi Obermaier. Byl takze zalozycielem berlinskiej Kommune1, obracal sie w kregach lewicowcow, z ktorych wywodzili sie tez terrorysci RAFu. Kilka lat temu mozna bylo ogladac reality show z udzialem jego i 6 czlonkin jego, jak to nazywa, haremu. Ogolnie bardzo barwna i ciekawa postac, moznaby zaryzykowac nawet stwierdzenie, ze fascynujaca. Na grilla jednak nasz szanowny sasiad zaprosic sie pewnie by nie dal, biorac pod uwage jego zagorzaly wegetarianizm.

Tu Rainer pomyka na zakupy lub do jednej z partnerek, kto to moze wiedziec;) :



A tu przylapany podczas krecenia produkowanego przez Focus Online programu "Post für Langhans". Kreca go z reguly w srody kolo poludnia:)



23:53, pianazludzen
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 lipca 2007
"We come from Bavaria. It´s near Germany."


Dzisiaj spedzilysmy z Magda pracowite popoludnie wyszukujac Dirndle, czyli tradycyjne bawarskie stroje, na Oktoberfest.

Poniewaz mamy dwa zdjecia w brzydkich dirndlach, ale na kazdym z nich ktoras z nas jest niezadowolona z tego, jak wyszla, wklejam obydwa, wycinajac conieco:



I tu znowu brzydkie dirndle:



A to juz Dirnd ladny, foty poruszone z powodu moich zywiolowych ruchow:



Tutaj tez:



Tu Magda:



I tutaj na koniec bonus:



A tu niedoscigniony wzor, haha :) :



A dla chetnych i przymierzajacych sie do zakupu kiecy, test dirndlowej osobowosci.
22:19, pianazludzen
Link Komentarze (5) »
wtorek, 10 lipca 2007
mgr inż. arch.


Po miesiącach pracy i wyrzeczeń przyszedł czas laby i rozpusty ;). Po pomyślnie (na 5) zdanych egzaminach dyplomowych zdobyłam wreszcie upragniony dziesięcioliterowy tytuł :) i postanowiłam oddać się takim zajęciom, jak odpoczywanie, czytanie, imprezowanie i oglądanie filmów. Niestety choroba i deszcz opóźniły realizację kolejnego planu: jeżdżenia dla przyjemności po Monachium, poznawania nowych miejsc i wylegiwania się w ogrodzie. Za to pierwsze, wymienione wcześniej punkty programu realizowane są przeze mnie wzorowo. Pod koniec tygodnia będę się też musiała wziąć za składanie portfolio i rozglądanie się za pracą.

Po moim powrocie do Monachium w tę sobotę na drzwiach zastałam przyklejony ten oto powitalny plakat, dostałam też od N. czapkę absolwenta (różowa strzałka) z domem i wieżowcem, które mają jednoznacznie naprowadzać na kierunek zakończonych studiów. Potem był też bardzo fajny grill z mnóstwem fajnych osób, gratulacje, śpiewy i tańce. Teraz tylko muszę powoli zacząć się tu urządzać.



Kto jest ciekawy plansz dyplomowych, może je zobaczyć klikając
tu.
23:43, pianazludzen
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 11 czerwca 2007
Wegry 2007


Spoznione kilka fotek z wyprawy nad Balaton i do Budapesztu, dla tych co jeszcze nie widzieli i nie slyszeli:)

Na wyprawe wybralismy sie pozyczonym od Jensa starym VW busem, tu opuszczamy Monachium by udac sie ku nieznanemu...



Tutaj juz z cala ekipa w miasteczku nad Balatonem, robimy pamiatkowe foto po rozegraniu meczu w noge pilka plazowa:



Tu preze moj biceps razem z Magda w odmetach Balatonu.



Wieczorem udalismy sie do zaprzyjaznionej winnicy by skorzystac z jej dobrodziejstw:



Tu chlopaki w termach w Budapeszcie, do ktorych zagnala nas zla pogoda (na ten dzien w razie dobrej pogody planowane bylo latanie z Pettim awionetka. No niestety...):



Na tle parlamentu z Nellim, bardzo lubie to zdjecie:

12:24, pianazludzen
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 kwietnia 2007
normalnie o tej porze bujam sie po miescie...


Uwielbiam to miasto i w wolnych chwilach, gdy tylko moge, woze sie po moich ulubionych zakatkach. Dzis zatem - kilka impresji z moich ulubionych miejsc w Monachium. Jako material prasowy posluza nam tu moje foty z wizyty Ma u mnie. A zatem:

calkiem przyjemny zakatek mojego ulubionego pasazu handlowego 5Höfe, autorstwa mojego ulubionego duo architektonicznego - Herzog&DeMeuron. Tu taka kawiarenka na przeciwko Muji:



A tu kula Olafura Elliassona mojego, memu sercu drogiego, ktora wisi w pasazu 5Höfe:



To tez lubie robic - zakupy! Marta szuka kreacji na wesele siostry, a my jej doradzamy:



Tu juz po zakupach, udajemy sie powoli na zasluzony posilek do HB:



Skaczemy do fajnej lampy, jeszcze przed posilkiem:



Fajne jest to ze w centrum miasta chlopcy surfuja sobie na Izarze:



I niemniej fajne jest to, ze w centrum miasta mozna sobie powioslowac, co niniejszym czynimy:



10:32, pianazludzen
Link Komentarze (1) »
czwartek, 01 marca 2007
...jezeli on zyje, to my tez mozemy!


No wlasnie, bocian... Dzis przegladajac foty jednego projektu w biurze zdebialam, bo na zdjeciu wielorodzinnej mieszkaniowki z Monachium, ujrzalam tego samego bociana, ktorego kiedys widzialam, jak sasiad pakowal w Dreznie do samochodu!



dla przypomnienia, bocian dresdenski:



a tu bocian, ktorego letnia pora dostrzegly Rosomaki w Holandii, i opatrzyli takim komentarzem: "Aha, informacja dla wszystkich którzy sledzą bloga Psi - znalazlem tego bociana którego pakowano do samochodu, jest w Delft na urlopie, zobaczcie sami."
kliknij zeby zobaczyc bociana

hmmm, juz sama nie wiem, co o tym myslec...
18:19, pianazludzen
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 lutego 2007
es ist was geworden...


wczoraj mielismy koncowa prezentacje, i musze nieskromnie przyznac, ze poszlo swietnie:) publika oszalala;) a asystenci pytali, czy nie chcemy kontynuowac w przyszlym semestrze. gdy powiedzialam, ze niestety, ale w czerwcu musze wracac, ktos na sali krzyknal zebym zostala:)

ogolnie zajmowalysmy sie terenem wzdluz autostrady, analizowalysmy ja i to, jaki wpylw ma na jej postrzeganie predkosc z ktora porusza sie jej uzytkownik i planowalysmy tam tzw. "geschwindigkeitsgarten". nastepnie kilka motywow rozwinelysmy do focus planu, a najdokladniej opracowalysmy nazwany przez nas roboczo "vegas strip" czyli troche utopijna wizje "machiny" do pracy, rozrywki i zaspokajania innych potrzeb:) polozana nad autostrada w miejscu, gdzie ta droga szybkiego ruchu przecina Gilching i dzieli go na dwie czesci - miasteczko z funkcja mieszkaniowa na polnocy, i parki technologiczne na poludniu.


a to fragment naszej "vegas machiny" nad wyjazdem 32.
00:42, pianazludzen
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 lutego 2007
chwilowa absencja


witam! przepraszam za chwilowa absencje, ale jest ona spowodowana sesja. w srode "Schlusspräsentation" naszego projektu, ktory wymogl na mnie to, ze posiadlam niezwykle rzadka umiejetnosc rysowania na kompie lezac w lozku. Gdzies tam w centrum miasta ludzie szaleja korzystajac z ostatnich dni "fasching", przebieraja sie przeroznie, a we wtorek ma nawet ponoc zagrac na Marienplatz gwiazda mojej mlodosci Right Said Fred (uuuuu!:)). A ja woze sie tylko metrem w te i wewte, z domu na uczelnie potem spowrotem do domu potem do biura (wlasnie zaczelam obowiazkowa 2miesieczna praktyke) odebrac skany spowrotem do biura na plac budowy i na uczelnie. Da kann man nix machen...
22:11, pianazludzen
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 lutego 2007
guru


W zwiazku z tym, ze wlasnie klade sie spac po dlugim wieczorze spedzonym nad SMLXL, i poniewaz po raz kolejny porazil mnie geniusz tego starszego juz nieco pana, oraz poniewaz czuje miedzy nami powinowactwo dusz i zaluje ze nie jest on tak jak ja z rocznika 82, i nie studiuje razem ze mna, i nie mozemy robic razem projektu, albo chociaz ze nie jest asystentem na uczelni, zamieszczam to oto zdjecie - tribute to Rem :)


O czym mysli sobie Rem spogladajac na zarowke? To pytanie nurtowalo mnie i Pa dzisiejszego wieczoru. Jakies propozycje?
03:43, pianazludzen
Link Komentarze (4) »
wtorek, 06 lutego 2007
Notes on a Scandal


Fajny film wczoraj widzialam :) A scisle mowiac, to w sobote. Gdy go ogladalam, uderzylo mnie, ze jednak istnieje kobieca intuicja - od pierwszych kadrow, gdy na ekranie pojawia sie 15-letni Steven czulam, ze Sheba bedzie miala z nim romans. Powiedzialam o moim spostrzezeniu J., ktory byl ze mna w kinie, a on nie wierzyl mi dopoki sie to w filmie nie okazalo. W kazdym razie, historia dramatyczna i dobrze opowiedziana, a Cate Blanchett jak zwykle - swietna. Polecam.


Na zdjeciu powyzej Cate Blanchett jako Sheba i Judi Dench, tym razem nie w sluzbie Jej Krolewskiej Mosci, ale w roli toksycznej przyjaciolki
22:35, pianazludzen
Link Komentarze (2) »
piątek, 02 lutego 2007
Polish blood, English heart, this I'm made of


Wczoraj bez wiekszych komplikacji sily powietrzne BA przetransportowaly mne z Monachium do Bristolu. Cala droge spalam jak zabita, co jest efektem wielu ostatnio nieprzespanych nocy. Spalam tak mocno, ze omal nie przespalam w metrze lotniska, potem nawet nie poczulam startu, gdyz po usadowieniu sie i zapieciu pasow od razu zasnelam. Nastepnie spalam caly dzien prawie, nie liczac wieczornej chwili, gdy delektuac sie savoury eggs, extra mature cheddar i innymi zdobyczami brytyjskiej cywilizacji, natknelam sie na takie ogloszenie:


Zastanawiam sie, jak nisko musiala upasc byla gwiazda "Baywatch" zeby zgodzic sie na cos takego :)
11:55, pianazludzen
Link Komentarze (3) »
piątek, 22 grudnia 2006


Moi Drodzy! wszystkim Wam spokojnych i radosnych Swiat!

16:46, pianazludzen
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 grudnia 2006
spice architekten


Pod taka robacza nazwa otworzylam dzis z Magda podwoje naszego biura architektonicznego mieszczacego sie na ostatnim pietrze naszego akademika. W tym samym pomieszczeniu znajduje sie takze stol do ping-ponga oraz pianino i perkusja, tak ze nasi przyszli klienci mnogosc rozrywek maja raczej zapewniona.

Tu Magda opracowuje koncepcje dla naszego klienta Landeshauptstadt München, ktore zlecilo nam zaprojektowanie osiedla w poblizu Industrieparku :) a tak naprawde ma jutro oddanie ze Städtebau. Prosze zwrocic uwage na tak niezbedne rekwizyty, jak kalendarz z golymi facetami i renifer (akcent swiateczny):

Tu widok wglab naszego biura z perspektywy miejsca prac naszego praktykanta Martina z pokoju 110 (ktory w razie potrzeby przejmie tez obowiazki sekretarza):

Na tym zdjeciu analizuje trase autostrady A96 (oraz zwinelam Magdzie kalendarz z facetami):

Chcialabym Wam, moi drodzy, zaprezentowac jeszcze jedna osobliwosc naszego akademika. W sali sasiadujacej z naszym biurem znajduje sie dluga na cala sciane szafa. Jakiez bylo nasze zdziwienie, gdy pewnego dnia ja otworzylysmy i znalazlysmy tam... kosciol!:

A to ujecie oltarza w kosciele w szafie. Dzis byla w nim ponoc msza adwentowa o 7.00. Chyba oszaleli zeby robic msze w srodku nocy!:

00:22, pianazludzen
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 grudnia 2006
Kacik architekta: dzisiejszy odcinek sponsoruje Allianz Arena


Dzis troche zdjec z ostatniej wycieczki do Allianz Areny, wybudowanej na Mistrzostwa Swiata w Pilce Noznej 2006, ktorej projekt wyszedl spod kompow Herzoga i De Meurona oraz ich dzielnej druzyny projektowej. Widzielismy niewiele, bo cale spotkanie skoncentrowalo sie na rozmowie z czlowiekiem, ktory byl odpowiedzialny za Generalplanung dla tej inwestycji. No, ale to co udalo mi sie zobaczyc, niniejszym pokazuje tutaj.

Tu akurat stadion swieci na niebiesko. Kolor co godzine zmienia sie na czerwony, potem znow na niebieski, itd. Sa to kolory druzyn, ktore tam grywaja: Bayern München i cos tam jeszcze, czego moja futbolowa ignorancja nie pozwolila mi spamietac:

Strefa wellness dla vipow:

Z tych miejsc Angie Merkel obserwuje gre, gdy tylko zaszczyca stadion swoja obecnoscia:

A tu idzie pozniej na wyzere, szczegolnie do gustu przypadl mi sufit:

Sufit z bliska wyglada tak:

A tu najdrozsza business-loza, nalezaca do pracownikow Allianz. Podobno autorstwa jakichs super brytyjskich projektantow wnetrz. Czy ja wiem czy jest sie czym zachwycac? Mam na mysli np te fajansiarskie palmy w donicach, jak ta tutaj:

Tutaj sobie ci pracownicy zwykli jadac:

A tu widac wejscie do lozy, za moimi plecami jest okno z widokiem na stadion:

15:06, pianazludzen
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 listopada 2006
kacik kulturalny


Oprocz tego, ze mnostwo czasu spedzam na pracy nad projektem oraz obzeraniu sie, co nie jest wdziecznym tematem do fotografowania, nie dzieja sie u mnie zadne sensacyjne rzeczy. Zatem, dla odmiany, porcja rozrywki w postaci zdjec dwoch meblowych klasykow, ktore dzis napotkalam w Pinakothek der Moderne. Stare ale jare.

Corbi ze swoim klasykiem:

Arne Jacobsen z mrowka, jajem i labedziem:

23:12, pianazludzen
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3